Blog - Słowni ludzie piszą o content marketingu -

25. 03

Reklamy, które zawładnęły naszym językiem cz. 2

Chipsy przyszły, Frugo wyszło, a świstak nadal siedzi i zawija w sreberka. Teksty reklam często wchodzą do naszego języka i na długo w nim pozostają. Powtarzają je kolejne osoby, nawet gdy nie znają ich pochodzenia.

Przypominamy kolejne, kultowe reklamy, o których wiele osób już zapomniało.

Trzeba mieć fantazję, dziadku

Żartobliwa reklama z ciętą ripostą nie bez powodu zyskała popularność. Wykorzystanie dziarskiego seniora do pokazania, jak wesołe jest życie staruszka było strzałem w dziesiątkę dla firmy reklamującej Otwarty Fundusz Emerytalny. Hasło „trzeba mieć fantazję, dziadku” było równie popularne, jak „trzeba mieć fantazję i pieniądze, synku”.

Chipsy przyszły

Reklama, w której policjanci reagują na informację o imprezie, zmieniła język niejednego nastolatka. Od tamtej pory odwiedziny mundurowych, przerywających głośną domówkę można było określić nieco łagodniejszym hasłem.

Tekst „chipsy przyszły” stał się coraz bardziej uniwersalny, witano nim na przykład niezbyt urodziwe dziewczyny, które właśnie przyszły na imprezę. Interpretacji było wiele, a samo hasło można jeszcze gdzieniegdzie usłyszeć.

A świstak siedzi i zawija je w te w sreberka

Hasło z reklamy czekolady, emitowanej pod koniec lat 90., długo funkcjonowało w naszym języku. Zdarza się jeszcze, że w sytuacji, w której ktoś chce okazać swoje niedowierzanie, używa tej frazy. W reklamie bowiem pojawia się mężczyzna, opowiadający z przejęciem o procesie produkcji czekolady, w której uczestniczyły zwierzęta. Znajomi, którym ów mężczyzna opowiadał historię, mimo że mu nie wierzyli, przytakiwali z ironią w głosie.

Cytat tak spodobał się odbiorcom, że często wykorzystywali go do wyrażania wątpliwości. Kto by przypuszczał, że to właśnie świstak stanie się synonimem drobnego kłamstwa?

Swoją drogą… łezka w oku się kręci na wspomnienie czekolad w sreberkach.

A łyżka na to: niemożliwe

Reklama, która pojawiła się na ekranach telewizorów w latach 90. szybko zyskała popularność właśnie ze względu na wspomniane hasło. Było ono powtarzane równie często, jak tekst ze świstakiem, tym bardziej, że używano go w podobnym znaczeniu.

No to Frugo

Reklamy napojów Frugo podbiły serca Polaków w latach 90., od początku bowiem były wyraziste i zabawne. Już sama nazwa „Frugo” nawiązuje do owoców (frukta, fruit itp.) oraz wykorzystuje dźwiękonaśladownictwo fruwania (fru!). Hasło może być też odbierane, jako lekko agresywne – rozbicie nazwy na frazy „fru!” i „go”, może nawiązywać do dosadnego „spadaj!”. Hasło ma potencjał integrujący i pobudza do działania.

Pamiętacie jeszcze te reklamy?



Siakieś nowe

Siakoś tak wyszło, że hasło z kolejnego spotu napoju Frugo chętnie i często używane było w języku potocznym. Tekst „siakieś nowe”, a także inne jego odmiany, jak np. „siakieś takie” używane były niemal przy każdej okazji, pozwalającej na scharakteryzowanie danej rzeczy. Proste, zabawne i z charakterem. Siakieś takie… fajne!

Kopytko

Reklamy sieci komórkowej Plus z udziałem kabaretu Mumio, przez długi czas cieszyły się uznaniem Polaków. Wiele tekstów funkcjonowało w języku codziennych, ale do dziś najbardziej popularne jest „kopytko”. Słowa tego używano w różnym kontekście, np. jako odpowiedź na pytanie „Co? Kopytko!”. Przez długi czas powtarzano też inne teksty z tej samej reklamy, jak „metafora – trudne słowo” oraz „alegoria – jeszcze trudniejsze słowo”.

Kupiłeś marchewkę?

Zabawna reklama Cyfry + zyskała popularność głównie dzięki scenie widywanej w niejednym polskim domu (mowa oczywiście o końcowym fragmencie reklamy). Pierwsze sceny nawiązujące do japońskiego kina akcji nie zdradzają, co widz za chwilę usłyszy. Element zaskoczenia i humorystyczna scena z pewnością wpłynęły na rozpoznawalność reklamy i częste wykorzystywanie hasła w wielu sytuacjach.

A tak przy okazji… kupiłeś marchewkę?

Nie ma cin cin bez Cin&Cin

Wino musujące, zwane przez wiele osób szampanem, pite jest często przy specjalnych okazjach, do których zaliczają się romantyczne kolacje. Nie wiem czy wiesz, ale jeśli nie pijesz Cin&Cin, to prawdopodobnie kolacja nie zakończy się śniadaniem…

Hasło było często używane w wielu kontekstach. Wyraźny podtekst i lekko humorystyczna forma samej reklamy szybko weszły do codziennego życia Polaków.

Serce jak dzwon

Nawiązanie do popularnego niegdyś serialu i wykorzystanie charakterystycznych, zabawnych bohaterów z Janosika przywołały miłe wspomnienia u niejednego z odbiorców reklamy. Humorystyczne teksty, wypowiadane z przekąsem przez serialowych Pyzdrę i Kwiczoła, na dodatek promujące margarynę nie mogły pozostać niezauważone.

Wiele osób do dziś, wypowiadając hasło „mam serce jak dzwon”, dodatkowo uderza się w pierś, naśladując gesty aktorów.

Czujesz niedosyt? W takim razie jako bonus dostaniesz nieco zapomniany żart (również wykorzystujący zabawę słowem):

Szedł Pyzdra i kwiczoł

(ba dum tsss)

Z wykształcenia dziennikarka z zacięciem PR-owym, z zamiłowania copywriterka, od kilku lat związana z marketingiem internetowym. Psujo-naprawiacz, lubi gify i hashtagi, nie wyobraża sobie życia bez czekolady, która zawsze smakuje najlepiej i bez internetu, w którym zawsze błądzi i dociera w zakamarki, o których inni nie mają pojęcia. W wolnej chwili uwielbia ćwiczyć, chodzić po górach i bić rekordy w grach logicznych i zręcznościowych.