Blog - Słowni ludzie piszą o content marketingu -

google doodle a content marketing
15. 09

Jak tworzyć dobry content na przykładzie Google Doodle?

Z wyszukiwarki Google korzystamy niemal przy każdej okazji, szczególnie gdy zajmujemy się tworzeniem treści. Content marketing może przybierać wiele form i nie musi opierać się wyłącznie na tekstach. Doskonałym przykładem jest Google Doodle, czyli logo popularnej wyszukiwarki, zmieniające się wraz z ważnymi wydarzeniami, urodzinami, rocznicami czy ciekawostkami.

Pierwszy Doodle powstał już w 1998 roku (Festiwal Płonącego Człowieka) i odnosił się do corocznego wydarzenia na pustyni Black Rock, polegającego na rytualnym podpalaniu kukły w sobotni wieczór.

google-1

Obecnie przybiera tak różne formy, że trudno się nimi znudzić. Zauważmy, że urozmaicenie logo Google’a polega nie tylko na podmianie grafiki, ale też na dodaniu elementów interaktywnych – czasem jest to krótka animacja, czasem łamigłówka czy gra, które możemy udostępnić w serwisach społecznościowych oraz przejść do informacji związanych z danym wydarzeniem. Doodle potrafią zaskakiwać, bawić i wręcz niszczyć naszą produktywność. Dlaczego są przykładem dobrego contentu?

Mówią o aktualnych wydarzeniach – to jedna z największych zalet Google Doodle. Nawet jeśli zapomnisz, że np. dziś jest Dzień Babci, urodziny Einsteina czy o tym, że właśnie rozpoczęły się mistrzostwa świata w piłce nożnej, wystarczy włączyć najpopularniejszą wyszukiwarkę i… ta dam! To działa, tym bardziej, że wiele osób ustawia Google jako stronę startową.

doodle3

Google Doodle jest tu i teraz, pokazuje to, o czym mówi się w danym momencie – tym, między innymi, charakteryzuje się dobry content. Jednymi z moich ulubionych są Doodle przygotowane specjalnie na Mistrzostwa Świata FIFA 2014.

doodle-ostatni

Skierowane do różnych grup odbiorców – nie mam na myśli nawet użytkowników internetu w różnym przedziale wiekowym, ale przede wszystkim osoby, które w różny sposób konsumują treści. Niemal każdy znajdzie coś dla siebie – poszukiwacze ciekawostek, konkretnych wydarzeń, miłośnicy animacji, filmów czy zapaleni gracze. Doodle’owe przekazy są łatwe w odbiorze, a taki właśnie powinien być dobry content.

Pełnią funkcję informacyjną – wynika to niejako z opisanych wyżej cech. Doodle są klikalne, zatem, nawet jeśli nie wiemy co oznacza dana grafika czy animacja, po kliknięciu otrzymamy listę z odnośnikami do danego zagadnienia. Dostajemy dawkę wiedzy w atrakcyjnej formie, często nawet nie zauważamy, że właśnie dowiedzieliśmy się czegoś nowego. Dodatkowo, sami decydujemy czy chcemy poznać jeszcze więcej informacji.

Są interaktywne. Dużą popularnością cieszą się google’owe gierki, takie jak PAC-MAN, udostępniona z okazji 30. rocznicy jej powstania. Poza tym, że często możemy “pobawić się” stworzoną grafiką czy nawet zagrać w grę lub rozwiązać łamigłówkę, mamy też możliwość podzielenia się wynikami ze znajomymi.

Łatwo je udostępnić. Nie tylko wyniki z gier możemy podać dalej w znanych serwisach społecznościowych czy za pośrednictwem maila. Możemy z łatwością udostępnić niemal wszystkie grafiki, jakie znajdziemy na głównej stronie znanej wyszukiwarki. Wystarczy nawet wysłać znajomym link www.google.com z krótką notką “sprawdź to!” i każdy będzie wiedział o czym mowa.

Nawet najlepsze treści bez odpowiedniej dystrybucji nie dotrą do zbyt wielu osób (no dobra, w przypadku Google dotrze), zatem ułatwienie użytkownikom udostępniania contentu jest bardzo dobrym rozwiązaniem (i nic nas nie kosztuje).

Są spersonalizowane. Google wie o nas tak wiele, że nawet składa nam życzenia urodzinowe (oczywiście sami kiedyś podaliśmy tę datę). Taki pozornie prosty zabieg z pewnością wpływa na zwiększenie udostępnień strony.

doodle-uro

Zawierają elementy zaskoczenia. Nierzadko Doodle odnoszą się do popkultury, wymyślonych wydarzeń, które zyskały sporą popularność (np. 66 rocznica incydentu w Roswell) czy danych zjawisk (zobacz film przygotowany przy okazji nocy perseidów). Co ciekawe, podczas całkowitego zaćmienia księżyca Doodle wykorzystano do transmitowania obrazu na żywo z obserwatorium Slooh.

Google jest najpopularniejszą wyszukiwarką internetową na świecie, ale jej twórcy nadal dbają o uatrakcyjnianie przekazu na stronie i dotarcie do jak największej liczby użytkowników. Jak widać, robią to dobrze – ich treści są angażujące, interaktywne, łatwe w udostępnieniu i kojarzone z daną marką (tym bardziej, że bez względu na to jakie akcje wykonuje użytkownik, przed oczami cały czas ma logo Google’a). Internauci wręcz uwielbiają Doodle i z nieukrywaną ciekawością czekają na kolejne.

Przegapiłeś jakieś Doodle? Nic straconego, znajdziesz je w archiwum – można w nim też podejrzeć zasięg danego Doodla czy sprawdzić dany dzień w historii, więc przygotuj się na to, że szybko z tej strony nie wyjdziesz (nie zaglądaj tam, jeśli masz dużo pracy, nie klikaj też w to!).

Z wykształcenia dziennikarka z zacięciem PR-owym, z zamiłowania copywriterka, od kilku lat związana z marketingiem internetowym. Psujo-naprawiacz, lubi gify i hashtagi, nie wyobraża sobie życia bez czekolady, która zawsze smakuje najlepiej i bez internetu, w którym zawsze błądzi i dociera w zakamarki, o których inni nie mają pojęcia. W wolnej chwili uwielbia ćwiczyć, chodzić po górach i bić rekordy w grach logicznych i zręcznościowych.