Blog - Słowni ludzie piszą o content marketingu -

11. 02

Co ma wspólnego cOMNOMNONtent marketing z tłustym czwartkiem?

Tłusty czwartek to twoje ulubione „święto”? Co roku przebierasz nogami i nie możesz się doczekać TEGO dnia? To tak jak my! Tym bardziej, że tłusty czwartek ma tak wiele wspólnego z content marketingiem! Ale jak to?

tłusty-content2

Przede wszystkim:

1. Musi być tłusto

Skoro tłusty czwartek, to musi być tłusto! Podobnie z treściami, które tworzysz.

Pisz konkretnie i na temat, nie owijaj w bawełnę, ale też baw się formą i twórz treści, które wszyscy z chęcią skonsumują. Nie licz kalorii znaków, nie ograniczaj się wyłącznie do jednego formatu. Twórz jak najwięcej treści, sprawdzaj, co przynosi najlepsze efekty, a co nie działa wcale.

Próbuj, testuj i znajdź najlepszy przepis!

2. Trochę lukru nie zaszkodzi

Na pewno wiesz, że zaangażowanie użytkowników jest ważne, aby dotrzeć do jak największej liczby odbiorców. Twórz więc treści jak najbardziej dopasowane do danej grupy docelowej, zachęcaj ich do dodawania własnego contentu, a jeśli trzeba – dodaj trochę lukru, cukru lub innych elementów, zachęcających do konsumpcji pączków stworzonej przez ciebie treści.

Pamiętaj jednak, aby zachować umiar!

3. Im większy wybór, tym lepiej

Dżem, marmolada, czekolada, ser czy inne cuda… to wszystko jest lepsze od pączka bez nadzienia i bez dodatkowych bajerów, jak lukier, cukier puder, dodatkowa posypka czy skórka pomarańczowa. A jeśli wszystkie te rodzaje mamy przed sobą i możemy wybrać dokładnie takiego pączka, jakiego lubimy najbardziej… jest niemal idealnie!

Z treściami jest podobnie. Im bardziej je urozmaicasz, im więcej form contentu dajesz odbiorcom, tym większe prawdopodobieństwo, że cię pokochają i szybko się nie znudzą. Bez względu na to, jakie kanały dystrybucji treści wybierasz, baw się formą, dostosuj content do danej platformy i wykorzystaj wszystkie jej możliwości do maksimum.

4. Ważna jest jakość!

Nawet jeśli będziesz mieć przed sobą niezliczoną liczbę pączków z przeróżnym nadzieniem, ale będą złej jakości – z pewnością ich nie zjesz (a przynajmniej nie wszystkie).

Jakość i aktualizowanie (świeżość) treści jest tak samo ważna, jak jakość pączków, które pewnie teraz jesz. Im więcej wartościowych informacji, tym chętniej odbiorcy będą je jeść konsumować. Znacznie chętniej też będą je polecać i dzielić się z innymi. Proste? Promnomnomnoste!

O czym musisz pamiętać?

Dzielenie się ma sens

Nie jedz wszystkich dwudziestu pączków sam. Podziel się, wyjdzie ci to na dobre – dajemy słowo!

Skąd inni mają wiedzieć, że twoje pączki, tzn. treści są najsmaczniejsze, jeśli zatrzymasz je wyłącznie dla siebie? Podaj je dalej – udostępnij w kanałach społecznościowych, wyślij maile i zadbaj o to, aby dotarły do jak największej liczby odbiorców.

Efekty nie będą widoczne od razu

Zjedzenie dziesięciu czy dwudziestu pączków nie sprawi, że w godzinę przybędzie ci kilka kilogramów, ale – tym bardziej, jeśli będziesz jeść pączki codziennie – za jakiś czas… możesz zepsuć wagę!

Z content marketingiem jest podobnie. Efekty nie będą widoczne od razu, a twoja strona po stworzeniu treści nie zacznie od razu puchnąć od nadmiaru kilogramów. Tfu, użytkowników! Content marketing działa, ale dopiero po kilku tygodniach. Możesz być jednak pewien, że efekty będą widoczne jeszcze przez długi czas, a im więcej zjesz pączków treści stworzysz, tym dłużej będziesz widzieć rezultaty.

Nie przesadzaj

Im więcej treści, tym lepiej, ale im więcej pączków, lukru, cukru, dżemu, czekolady, tym bardziej może się to wszystko przejeść.

Publikuj content regularnie, udostępniaj go w wielu kanałach jednocześnie, ale nie przesadzaj z częstotliwością publikacji. Jeśli prowadzisz profil na Facebooku, nie dodawaj wpisów co kilka minut. Jeśli napisałeś rewelacyjny tekst na swoim blogu, nie zalewaj Twittera z linkiem do wpisu co kilka sekund, nie wysyłaj kilku czy nawet kilkudziesięciu maili tygodniowo. Zachowaj umiar, publikuj regularnie i trzymaj się ustalonego harmonogramu.

To jak? Gotowy na stworzenie tłustego, smacznego i pulchnego contentu, który wszyscy skonsumują ze smakiem i będą błagać cię o przepis na udane wypieki?

urobione-tłusto

 

Z wykształcenia dziennikarka z zacięciem PR-owym, z zamiłowania copywriterka, od kilku lat związana z marketingiem internetowym. Psujo-naprawiacz, lubi gify i hashtagi, nie wyobraża sobie życia bez czekolady, która zawsze smakuje najlepiej i bez internetu, w którym zawsze błądzi i dociera w zakamarki, o których inni nie mają pojęcia. W wolnej chwili uwielbia ćwiczyć, chodzić po górach i bić rekordy w grach logicznych i zręcznościowych.